Nasza Sokółka

miasto wielu kultur

Dom z życiorysem

Kino było tu „od zawsze”, to znaczy co najmniej od przedwojny, kiedy to Franciszek Pawłowski w przenośni i dosłownie „niósł” w Sokółkę kaganek oświaty. Dosłownie, bo był pionierem produkcji kilowatów w Sokółce, był także właścicielem pierwszego w naszym mieście kina

Potem przyszła nowa, ludowa władza i kino Pawłowskiemu odebrała. To znaczy zabrała mu kiniarską działalność, choć nie własność nieruchomości. Rozpowszechanianie filmów wzięła na siebie władza, kinu nadano nowe robotniczo – chłopskie imię „KŁOS” – i przez wiele powojennych lat był to najtłumniej odwiedzany przybytek kultury w naszym mieście.
To tu jeszcze w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, wspinając się na palce dodawaliśmy sobie rok, czy dwa, żeby wraz z dzielnym Winnetou i jego przyjacielem Old Surehandem przeżyć niepowtarzalne przygody na amerykańskiej prerii. A potem miasto zafundowało sobie nowy kinoteatr pod tytułem „SOKÓŁ” i w roku 1969 dom stracił użytkownika.
Dom upatrzyli sobie miejscowi biznesmeni zorganizowani w Spółdzielni Rzemieślniczej. Postanowili kupić byłe kino wraz z działką. Zrobili już zrzutkę, kiedy okazało się, że powstały pewne trudności natury formalnej. Nie udało się niestety dotąd ustalić precyzyjnie, jaki charakter miały te trudności – podobno, w połowie roku 1969 spółdzielnia nie miała głównego księgowego. W rezultacie do aktu notarialnego – umowy kupna, z pieniędzmi zebranymi wśród członków spółdzielni stanęli dwaj sokólscy rzemieślnicy – Wacław Wolfrat i Mieczysław Paszkiewicz.
W dniu 28 sierpnia 1969 roku pomiędzy Olgą Pawłowską – spadkobierczynią po mężu Franciszku z jednej strony, a Wacławem Wolfratem i Mieczysławem Paszkiewiczem z drugiej – został zawarty akt notarialny, umowa sprzedaży warunkowej działki, na której mieściło się byłe kino „KŁOS” wraz z budynkiem. Sprzedaż była warunkowa, ponieważ rzecz się działa w czasach, kiedy państwo dało sobie prawo do pierwokupu każdej wystawianej na sprzedaż nieruchomości. Umowa sprzedaży była warunkowa, ale w akcie notarialnym (z dnia 28.08.1969 r., Sygn. 2667) zapisano, iż umówiona kwota – 60 tysięcy złotych została wypłacona Oldze Pawłowskiej.
Dokładnie po upływie trzech miesięcy – 28 listopada 1969 roku do Państwowego Biura Notarialnego w Sokółce wpłynęło oświadczenie Wydziału Gospodarki Komunalnej Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Sokółce o wykonaniu prawa pierwokupu. Tego samego dnia został zawarty akt notarialny (Sygn. 3776), w którym Alfred Matuk, kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej występujący w imieniu PPRN wszedł na mocy prawa pierwokupu we własność posesji przy Placu Kościuszki 8.

W akcie notarialnym jest zapis, iż PPRN wypłaci Oldze Pawłowskiej należność z tytułu skorzystania z prawa pierwokupu, jednak nie jest wymieniona żadna kwota. Jest w akcie także wniosek o założenie dla nieruchomości księgi wieczystej, a także adnotacja o obciążeniu PPRN opłatami od założenia księgi wieczystej (od wartości nieruchomości równej 60 tys. złotych) – czyli Alfred Matuk występował w akcie notarialnym już w roli przedstawiciela państwowego właściciela.
Jak dotąd historyjka jest typowa dla swoich czasów, w których państwo chciało sprawować – i sprawowało pełną niemal kontrolę nad różnymi dziedzinami życia społecznego. Jednak inspiracją do wygrzebania cytowanych wyżej informacji z zakurzonych papierzysk Wydziału Ksiąg Wieczystych sokólskiego sądu były opowieści krążące wśród rzemieślników – byłych członków Spółdzielni Rzemieślniczej.
Mówi się o tym, że państwo co prawda skorzystało z prawa pierwokupu, jednak nie wywiązało się z obowiązku zapłaty za nieruchomość, że to rzemieślnicy swoimi „zrzutkowymi” pieniędzmi zapłacili za państwowy zakup, a potem przez wiele lat wynajmowali lokale w budynku przez siebie zakupionym, a przez państwo odebranym.

Podobno w każdej plotce, każdej legendzie jest ziarno prawdy. Ile prawdy jest zatem w opowieściach o bezprawnym odebraniu rzemieślnikom ich własności? Czy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej zapłaciło Oldze Pawłowskiej za skorzystanie z prawa pierwokupu? Czy pieniądze zebrane przez rzemieślników na zakup nieruchomości przy Placu Kościuszki 8 wróciły do właścicieli? A jeżeli tak, to dlaczego do dziś o budynku, w którym mieściło się kino „KŁOS” mówi się „dom Paszkiewicza”?
Może ktoś z Czytelników pomoże rozwiązać te zagadki?
*****
za: GAZETA SOKÓLSKA, Nr 6(60), styczeń 2000

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: