Nasza Sokółka

miasto wielu kultur

Koń prawie jak człowiek

Wozy drabiniaste i bryczki zaprzęgnięte w przystrojone konie przyjechały 19 sierpnia do Janowszczyzny na odpust świętego Rocha.

Zaprzęgi konne i bryczki do Janowszczyzny przyjeżdżają od sześciu lat. Tę zapomnianą już nieco tradycję postanowił przywrócić Jan Ancypo z Izby Regionalnej w Janowszczyźnie.
– Kiedyś na odpusty rolnicy przyjeżdżali tylko zaprzęgami konnymi. Były one zawsze ładnie przybrane, konie były przystrojone kolorowymi wstążeczkami. Rolnicy jeździli do kościołów do Majewa czy Sokolan. Często, żeby zdążyć na czas, gospodarze musieli wyjeżdżać już w nocy – mówi Jan Ancypo.
Teraz gospodarze z podsokólskich wsi co roku w sierpniu spotykają się w Janowszczyźnie. Przyjeżdżają, żeby pokazać swoje zaprzęgi i poświęcić konie.
– Trzeba konie poświęcić. Żeby zdrowe były – tłumaczy Jacek Cholewski ze Straży.
– Żeby były płodne i żeby za rok znów tutaj przyjechać – dodaje Krzysztof Kirpsza z Igrył.
Tylko do lekkich prac
Dzisiaj w gospodarstwach konie raczej już tylko „odpoczywają”. Nie są już zaprzęgane do wszystkich prac polowych. Zastąpiły je maszyny. Jeżeli już pracują, to wykonują lekkie obowiązki.
– Zawsze było pole i człowiek koniem robił od wiek wieków. Ale teraz trochę się zmieniło. Konika się używa już tylko do lekkich prac, takich jak bronowanie czy sianowanie – przyznaje Jacek Cholewski.
Ci, którzy hodują konie twierdzą, że nie mogą się z nimi rozstać. Podkreślają, że te zwierzęta są prawie jak ludzie.
– Ja traktuję konie jak ludzi. Można powiedzieć, że konie widziałem od urodzenia i jestem do nich bardzo przywiązany. Przy nich się wychowałem. Nie mógłbym sprzedać ich na mięso, bo traktuję je jak ludzi – zapewnia pan Jacek.
Bryczki dla bogatych
Odpust świętego Rocha to jednak nie tylko spotkanie hodowców. Wśród wszystkich zaprzęgów wybierane są dwa najpiękniejsze: bryczkę i wóz drabiniasty.
– Ocenia się wygląd wozu i bryczki. Jest to jednak bardzo łagodny konkurs i nie stosujemy jakichś wygórowanych kryteriów – zapewnia szef Izby Regionalnej.
Krzysztof Kirpsza na odpust przyjechał z rodziną: żoną Ewą i dziećmi Ewelinką, Elą i Krzysiem. Przyjechali wozem drabiniastym.
– Takimi wozami jeździli wszyscy rolnicy. Na bryczkę mógł sobie pozwolić tylko bogaty pan – mówi Krzysztof Kirpsza.
Konie to rzadkość
Pan Krzysztof odpust na Rocha i święcenie koni traktuje jak zakończenie sezonu.
– Tak to jest przyjęte, że kiedyś na Rocha kończył się czas wesel. I dlatego my traktujemy ten odpust jak zakończenie sezonu, po którym koniki będą już tylko odpoczywać – tłumaczy Krzysztof Kirpsza.
Hodowcy, którzy wczoraj odwiedzili Janowszczyznę przyznają, że dla nich konie to coś więcej niż tylko zwierzęta. Dla nich hodowanie koni to hobby połączone z miłością do tych zwierząt.
– Kiedyś w każdym gospodarstwie był koń. A teraz to już rzadkość. Wielu rolników sprzedało konie, żeby móc kupić maszyny, które je zastąpią. Dzisiaj z końmi jest tak, jak dawniej było z samochodami. Kiedyś każdy miał konia, a nieliczni mieli samochody. A dziś każdy ma samochód, a koń to już prawdziwa rzadkość – mówi pan Krzysztof.
Co roku na odpust na Rocha do Janowszczyzny przyjeżdża co najmniej kilkunastu hodowców koni.
Martyna Tochwin
http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070820/REGION04/70820006

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: