Nasza Sokółka

miasto wielu kultur

Buczaccy i Baranowscy – kwiat rodów Tatarskich u schyłku Rzeczpospolitej i po trzecim rozbiorze Polski

by Radosław Dobrowolski
FOLWARK LESZCZANY W ŚWIETLE DOKUMENTÓW KAMERY WOJNY I DOMEN

Na mocy uniwersału Jana III Sobieskiego z marca 1679 roku w ekonomiach królewskich (brzeskiej, kobryńskiej, grodzieńskiej) osiedlono ludność tatarską. Przybysze otrzymali 527 włók ziemi na zagospodarowanie. Obdarowano ich również godnościami szlacheckimi. W zamian za szczodrobliwość państwa nowo osiedleni zobowiązani zostali do obrony granic Rzeczpospolitej. Mając to na uwadze, utworzono chorągwie które stacjonowały w niedalekiej okolicy od siedlisk donatariuszy. Oddziały te na trwałe wpisały się w historię wojskowości naszego kraju przez niezwykłą waleczność i determinację. Pomimo wieczystych nadań królewskich Jan III Sobieski zachował państwową zwierzchność i kontrolę nad Tatarami. Taki stan prawny przyznanej własności przetrwał do 1786 roku. Wcześniej prawo posiadania dla tej grupy ludności przypominało praktykowane od dawna w Wielkim Księstwie litewskim nadanie lenne za określone usługi.(np. dla bojarów putnych ). Z dokumentów lokacyjnych dowiadujemy się, że przydział ilości gruntu zależał od pozycji danej rodziny w społeczeństwie tatarskim.

Chodzi tu przede wszystkim, o pozycję w hierarchii szlachty tatarskiej. Pułkownicy i rotmistrzowie otrzymywali zazwyczaj po ok. 10 włók nadziału. Mniej uprzywilejowani Tatarzy obdarowani zostali mniejszą ilością ziemi, która zazwyczaj liczyła ok. 3 włók. Ci ostatni osiedlali się w większych skupiskach zajmując częściowo wyludniałe po wojnie z Rosją (1655) sioła. Kadra oficerska zajmowała bardziej wygodne posesje na koloniach, w miejscach odosobnionych tworząc zorganizowane na wzór szlachecki-polski majątki folwarczne. W gospodarstwach tych, siłę roboczą stanowili miejscowi chłopi pańszczyźniani. Często byli to przebywający na tych terenach Rusini wyznania unickiego.

Interesów króla czuwającego nad nowo osadzonymi strzegł mianowany dożywotnio przez monarchę chorąży ziemski. Władze Rzeczpospolitej przykładały wiele starań by zaspokoić potrzeby społeczności tatarskiej. Kolejni władcy Polski potwierdzali wcześniejsze przywileje i prerogatywy. 12 maja 1698 roku August III zatwierdził akt Jana III z roku 1677, oraz wydał specjalny uniwersał skierowany zapobiegawczo do Tatarów by nie wdawali się w partykularne interesy poszczególnych stronnictw politycznych.

Oryginalny krajobraz Wysoczyzny Kryńskiej w okolicy Krynek, Szudziałowa, czy Sokółki jak na ironię przypomina niekiedy do złudzenia dziki nieujarzmiony step targany nieustannie gwałtownymi porywami wiatru. Specyficzne walory naturalne tego miejsca niewątpliwie oddziaływały korzystnie na potomków narodu Chana przenosząc w wyimaginowany świat iluzji czarnomorskich legend i baśni pieczołowicie przechowywanych w świadomości.
Wiele tatarskich wsi, kolonii, siedlisk czy dworów dawno już przeszło w niepamięć. Pozostały tylko pożółkłe karty dokumentów archiwalnych, majaczące strzępy pamięci potomnych, oraz milczące jakby celowo porozrzucane po lasach głazy spod fundamentów zapomnianych gniazd rodzinnych. Nikt z miejscowych wymierającej obecnie wsi Leszczany nie przypomni sobie o dawnych właścicielach tej wsi, a na pewno już nie wskaże, że byli to polscy Tatarzy i to w dodatku wysoko usytuowani zawodowi wojskowi.

Folwark Leszczaną zwany

Jan III Sobieski, jak również August II, czy August III wbrew zakazom Statutu Litewskiego i konstytucji sejmowych rozdawali drobne królewszczyzny (dożywotnio lub w dzierżawę) zasłużonym sobie dygnitarzom, często z pochodzenia Tatarom.

W taki sposób w roku 1712 rotmistrz Szachan Achmatowicz stał się posiadaczem następujących ziem powierzonych mu w prywatny zarząd „18 włók w Leszczanej, 3 włóki w Żyliczach, 2 włóki w Ozieranach, 7 włók w Dziemiotkowie, z których płacił do skarbu”. Ród Achmatowiczów opisany jest obszernie w herbarzu szlachty tatarskiej. Genealogicznie pochodził z dawnej straży przybocznej Chana, i pieczętował się herbem własnym Achmat.

W świetle nowoodkrytych dokumentów Kamery pruskiej w Białymstoku dowiadujemy się, że wspomniany Szachan odsprzedał otrzymany majątek Leszczany Aleksandrowi Ułanowi, pułkownikowi tatarskiemu za sumę dwunastu tysięcy złotych. Nowy właściciel wyrobił „od najjaśniejszego Augusta wtórego króla Polskiego konsensowy przywilej na zasługi nadany prawem jurę colonorum, na siebie i żonę swoją”.

Nowy posesor podobnie jak jego poprzednik sprzedał swój folwark innemu Tatarowi. Szczęśliwym nabywcą ziemi i dworu okazał się Gazej Murza Buczacki pułkownik pochodzący ze znanej familii pieczętującej się herbem „Tarak” przydomku Murza.

Kolejny dziedzic folwarku osiadł tam na stałe. Dorobił się własnej rodziny, w tym sześciu synów. Sukcesorem pułkownika Gazeja Buczaskiego został syn Daniel, „który w wojsku od młodości swej służąc lat kilkadziesiąt, w której i życie zakończył w randze rotmistrzowskiej”. O osobie Daniela Buczackiego wiemy niewiele. Wiadomo jednak że w roku 1760 służył jako rotmistrz chorągwi przedniej straży litewskiej. Młody rotmistrz wszedł w związek małżeński z Marianną Baranowską, córką wysoko postawionego wówczas Tatara generała majora Mustafy Murzy Baranowskiego.

Alians ten był korzystny dla rodziny Buczackich i stwarzał wiele perspektyw w życiu zawodowym rotmistrza Daniela i jego wielodzietnej rodzinie. Warto więc przedstawić jak najdokładniej sylwetkę zagadkowego generała, a zarazem teścia i ojca młodej rodziny tatarskiej zamieszkującej folwark Leszczany.
–page–

Mustafa Baranowski i jego familia

Wspomnianego generała Baranowskiego odnajdujemy w spisie wojskowych tatarskich z roku 1765. Jego nazwisko widnieje wśród pięciu rotmistrzów z okolic Krynek i Sokółki. Podobnie w dokumencie z 1784 roku na którym zapisano informacje o majątkach tatarskich w formie ankiety którą zlecił prymas Michał Poniatowski do wypełnienia przez proboszcza parafii kryńskiej. Znajdujemy tam Mustafę Baranowskiego z Białohorc, oraz jego córkę Mariannę arendującą wieś i dwór Leszczany. Obydwie wymienione miejscowości oddalone były od siebie w linii prostej o ok. 6 km. Folwark Białohorce składał się z 5 dymów ogrodniczych chłopskich, w których mieszkało czterech czeladników, 20 włościan, oraz 5 towarzyszy tatarskich. Według Wiśniewskiego dochód roczny z tego majątku w roku 1789 wyniósł 392 złote polskie co wydaje się być liczbą zaniżoną. Jeżeli nawet przyjmiemy podaną wyżej liczbę jako niekwestionowany dochód warto dodać, że nie było to jedyne źródło utrzymania generała Baranowskiego. Oprócz wymienionych dóbr posiadał również część Winksznupia i Wilkogolów, oraz część Ordziszek, którą nabył w roku 1751 od Gazeja Makułowicza.

Po trzecim rozbiorze Polski znany nam Mustafa Baranowski osiadł w majątku Roś oddalonym o trzy mile od miasta Kalwaria w Prusach. Wiele miejsca w herbarzu szlachty tatarskiej autorstwa Stanisława Dziadulewicza poświęcone jest rodzinie Baranowskich. Z dokładnością przedstawione jest tam rozległe, schematyczne drzewo genealogiczne tej familii. Okazuje się że Baranowscy należą do elity arystokracji tatarskiej. Ojcem generała był Jakub przedstawiciel linii „Mustafy” zwanej inaczej linią „zapuszczańską”. Dziadulewicz podaje również kilka interesujących informacji o jego karierze wojskowej. Wiadomo że w roku 1750 pełnił funkcję pułkownika. W późniejszym okresie znacznie awansował, przez co utożsamiany jest głównym naczelnikiem jazdy Litewsko – tatarskiej. Jako osoba wpływowa w połowie XVIII wieku prosił króla Stanisława Poniatowskiego aby Nogajów porównał w prawach z innymi Muślimami.

Stanowisko w hierarchii wojskowej generała Baranowskiego było niegdyś stanowiskiem całkiem intratnym. Przynosiło bowiem 3000 złotych polskich które co roku wpływały do budżetu rodzinnego. Służba generalska pełniona była zwyczajowo dożywotnio.

Dziadulewicz błędnie łączy Mustafę Baranowskiego z inną osobą o imieniu Antoni noszącym identyczne nazwisko, który znany jest w historiografii jako generał wojsk kościuszkowskich. Pomyłka Stanisława Dziadulewicza łatwa jest do wykrycia. Antoni Baranowski urodził się w roku 1760 i mógł być co najwyżej synem Mustafy. Ponadto dopiero w roku 1790 mianowano go majorem przedniej straży koronnej (nie zaś litewskiej!). Stopień generalski otrzymał w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Zbieżność nazwisk, oraz pełnionych funkcji wprowadziła historyków w zakłopotanie.

Przy okazji warto wspomnieć o bliskich krewnych Mustafy, którzy jeszcze wyraźniej niż on zapisali się w dzieje naszego regionu. Jego rodzony brat Janusz Tuchan Murza Baranowski za panowania Stanisława Augusta pełnił służbę w stopniu pułkownika. Po trzecim rozbiorze Rzeczpospolitej zwrócił się do władz pruskich z propozycją utworzenia pułku tatarskiego. Spotkało się to z akceptacją władz. 20 listopada 1795 roku Fryderyk Wilhelm II król pruski proklamował nowopowstałą jednostkę militarną. Dowódcą mianowano organizatora tego przedsięwzięcia Janusza Baranowskiego.

Inny kuzyn generała – Jakub Mustafa Tuchan Murza Baranowski w roku 1773 (jak i w pięć lat później) nosił zaszczyt chorążego wojsk Polskich. Wiadomo również że służył w trzeciej straży przedniej Wielkiego Księstwa Litewskiego. W wojnie polsko-rosyjskiej z roku 1792 walczył w randze porucznika. Od 9 czerwca 1797 przewodził tatarskiemu pułkowi ułanów w formacji wojsk carskich. W roku 1800 został zwolniony ze służby wojskowej w carskim oddziale z powodu choroby zostając w chwili spoczynku generałem lejtnantem.

Korespondencja generała majora Baranowskiego skierowana do urzędu ministra Nowych Prus, von Schroettera obrazuje jego powszechną reputację. W pierwszych zdaniach listu autor wyraźnie określa swoją pozycję: „Pozwól Jaśnie Wielmożny Panie przyjąć ode mnie jako od tego, któren z przodków swoich od całego narodu Tatarskiego w każdych okolicznościach czynił odwoływanie się”. Z korespondencji dowiadujemy się między innymi o udziale Baranowskiego i jego wnuka Mustafy Buczackiego w uroczystym „humagium” złożonym królowi pruskiemu 12 listopada 1796 roku Był to akt wiernopoddaństwa wobec monarchii Fryderyka Wilhelma II wyrażony w imieniu całego narodu tatarskiego.

Analogiczny akt odbył się nieco wcześniej 6 lipca 1796 roku w Gumbinie gdzie deklaracje posłuszeństwa składali wybrani przedstawiciele ludności polskiej, reprezentowanej przez rożne stany. Można przypuszczać dlaczego Tatarzy Polscy złożyli wymaganą przysięgę w innym terminie niż ogół obywateli. Humagium listopadowe najwyraźniej nawiązywało do kształtującego się w tym właśnie miesiącu pułku ułanów tatarskich w Suchowoli. Podczas uroczystości delegaci tatarscy otrzymali rozkaz od króla pruskiego „…o podanie na piśmie swoich prywatnych interesów …”. Pomimo minionego konfliktu z urzędnikami ekonomii grodzieńskiej nie wyrazili o nich pejoratywnego świadectwa. Nie skorzystali z danej im okazji. Przemilczeli drażniące fakty nie wypowiadając „…nawet krzywdy nieznośnej …” której doświadczyli.

Nowa rzeczywistość geopolityczna ukształtowana po trzecim rozbiorze stanowiła pewną niewiadomą. Dla niektórych była okazją do zerwania z więzami przeszłości, i do stworzenia nowych perspektyw na lepsze jutro. Oczekiwano zapewne spontanicznego przedawnienia, i zatarcia niekorzystnych uwarunkowań mających swoje podłoże jeszcze za panowania Rzeczpospolitej. Inni natomiast stanęli przed próbą czasu. Postawili bowiem sobie niebagatelne zadanie kontynuowania swojej profesji. Dotyczyło to w większości wojskowych pełniących funkcje w armii. Podany wyżej przykład rodziny Baranowskich odzwierciedla ten problem dokładnie, oraz daje przykład szczególnej zaradności.

Problemy rodzinne Buczackich

Tragiczne losy tatarskiej rodziny powiązane były jedną klamrą z rozkładem Rzeczpospolitej u schyłku osiemnastego stulecia. W nieznanych okolicznościach, prawdopodobnie na polu bitewnym ginie rotmistrz Buczacki pozostawiając żonę oraz dzieci bez stałego zabezpieczenia finansowego. Pogrążona w żałobie familia przeżywa poważny kryzys ekonomiczny. W przezwyciężaniu trudności wielką rolę spełnił Mustafa Murza Buczacki chorąży wojsk polskich, który przejął na swoje barki ciężar utrzymania rodzinnej schedy, wyręczając w tym zakłopotaną matkę – wdowę. Osamotniona głowa domu – Marianna Buczacka szukała pomocy u powiadomionego o jej problemach króla Stanisława Poniatowskiego. Ciężki los osamotnionej kobiety potęgowała w dodatku niespłacona pożyczka zmarłego męża w wysokości kilkunastu tysięcy złotych polskich. Informacje o tym znajdują się w pruskich dokumentach Kamery Wojny i Domen w Białymstoku. W jednym z memoriałów skierowanych do wyżej wymienionego urzędu czytamy: „…po śmierci zaś męża mojego zostawszy – wdową z pozostałymi dziećmi sierotami obciążona długami na tak małym folwarczku, któren nie ma więcej w sobie jak pięciu poddanych przyszło by na to, że z głodu umierać z pozostałemi dziatkami musiałam, gdyż z tak małego folwarczku, na którym siedzę w złym i nieużytym gruncie położonym, wyżywić się nie podobno, gdybym nie udała się z głodu umierając do Najjaśniejszego Króla Polskiego, któren monarcha zostawszy uwiadomionym o ubogim stanie moim, że z pozostałemi dziatkami wyżywić się nie mogę i na osobiste zasługi męża mojego naznaczył mnie pensji łaskawego chleba na rok po złotych polskich pięćset za wydanym na piśmie dokumentem”.

Pomimo dobrych intencji króla uboga wdowa „…od pierwszej wojny w kraju polskim od 1793 roku…” przeznaczonej pensji zapomogowej z kasy Ekonomii Grodzieńskiej nie otrzymywała. Na podstawie mało ścisłych informacji źródłowych trudno ustalić podczas którego wydarzenia zbrojnego poniósł ofiarę znany nam oficer. Przypuszczać jednak należy, że miało to miejsce w trakcie drugiego rozbioru Polski nazwanego, jak czytamy wyżej „pierwszą wojną”. Wówczas oddziały tatarskie odbywały liczne walki z najeźdźcą rosyjskim pod komendą doskonałego stratega, Tatara generała Bielaka.

Po trzecim rozbiorze Polski, Podlasie podzielono między Prusy i Rosję. Sytuacja ludności uległa zmianie na skutek nowego podziału politycznego. Zmusiło to niektórych do poszukiwania nowych rozwiązań gwarantujących utrzymanie rodziny.

Dzielny syn rotmistrza Daniela, trzydziestoletni w roku 1798 chorąży byłych wojsk Rzeczypospolitej Mustafa Murza Buczacki „…okazując męstwo przez dwie wojny w kraju Polskim…” wyznaje: „…po skończonym panowaniu polskim razem i nasz sposób życia z nim się zakończył, gdy w służbie żadnej nie zostaję”.

Okolice Krynek i Sokółki po roku 1795 przedzieliła granica dwóch państw oddzielając Nowe Prusy Wschodnie od imperium Rosyjskiego. Granica pomiędzy zaborami biegła wschodnią linią gruntów włościańskich wsi: Jurowlany, Pierożki, Ostrówek, Ostrów Północny, Ostrów Południowy, Leszczany, Grzybowszczyzna, Nietupa, Szaciły. Do układu w Tylży nowo wytyczona granica podzieliła Tatarów bohonicko – kruszyniańskich między dwa organizmy państwowe.
–page–

Demarkacja granic wpłynęła ujemnie na terytorialną całość folwarku Leszczany. Na rzecz Rosji utracono trzy włóki łąk położonych w okolicy Żylicz. W posiadaniu właścicieli majątku pozostało niespełna 2 włóki ziemi. Utracone dobra wedle przywileju prawnie należały do Buczackich. Domagając się rekompensaty wdowa Marianna wraz z synem skierowała 10 czerwca 1797 roku list do ministra Nowych Prus Wschodnich. Prosiła w nim o przydzielenie w formie rekompensaty utraconego dobra. W tym samym miesiącu podobne pismo do tegoż urzędu wystosował ojciec poszkodowanej, poznany już generał major Baranowski. Intencją jego było wsparcie swojej córki Marianny Buczackiej do której majątku roszczono zastrzeżenia natury prawnej. Chciano bowiem wcielić folwark Leszczany do domeny państwowej. Nieporozumienie miało swój początek jeszcze za panowania Polskiego kiedy to przeprowadzono reformy majątkowe własności tatarskiej w ekonomiach królewskich.

Administracja pruska dbając o zwiększanie dochodów skarbowych zmuszona była do rewidowania dokumentów które przyznawały prywatnym podmiotom prawo do posesjonowania lub własności danej ziemi. Tam gdzie doszukano się pewnych niejasności próbowano rozwiązać problem i otwierano dochodzenie. Traf chciał że odgrzebano niezabliźnioną jeszcze sprawę Buczackich z Leszczan. W ten sposób rozpoczęła się batalia udokumentowywania swoich racji po obydwu stronach konfliktu. Powoływano się na wyrobione „dawnymi czasy” przywileje i inne artykuły prawne. Z wielką determinacją znani nam Tatarzy bronili swoich racji. Pragnęli bowiem wytłumaczyć specyfikę formy własnościowej ich narodu, która ewoluowała, by w ostateczności przejść w ręce poszczególnych rodów jako ich własność dziedziczna.

Marianna Buczacka powołuje się na konstytucje sejmowe z lat 1768, 1775, 1786, 1793, w których znajdowały się wydane specjalnie dla Tatarów prawa. Z zachowanej korespondencji uderza dobra biegłość w operowaniu różnymi artykułami prawnymi przez posesorkę Leszczan. Warto dokładniej przyjrzeć się ustawom na które powołuje się Buczacka w swojej korespondencji do Kamery białostockiej.

Konstytucja z roku 1768 potwierdziła wcześniejsze ustawy, oraz przyznała Tatarom dwa starostwa – mokniuńskie i ziełowskie „wieczystym prawem”, w zamian za przejęcie ich dóbr do ekonomii królewskich. Spiritus movens tychże zmian był podskarbi litewski Antoni Tyzenhauz, który przez swoją działalność reformatorską uczynił wiele niepotrzebnego zgiełku. Doszło wówczas do poważnego konfliktu Ekonomii Grodzieńskiej z Tatarami. Ci ostatni nie chcieli opuszczać ziem z którymi związani byli prawie od stu lat. Złagodzeniem niezręcznej sytuacji była interwencja króla. Dzięki temu w roku 1775 sejm Rzeczpospolitej uchwalił nowe przywileje dla Muślimów zamieszkujących Wielkie Księstwo Litewskie.

Suplika szlachty tatarskiej domagającej się pozostawienia ich posesji bez potrzeby przesiedlania, zaowocowała kolejną konstytucją sejmową z roku 1786 Tatarzy zaproponowali, aby wyżej wymienione starostwa włączono do dóbr królewskich łącznie z rocznym dochodem 10 tys. złotych. W zamian proponowali przypisanie im jako własności wieczystej, starych posesji które zajmowali, a o które rozgorzał spór. Sejm dobrze przyjął propozycje suplikantów, a dobra tychże lenne bądź dożywotnie rozsiane po ekonomiach zamienił na dziedziczne poddając prawu ziemskiemu.

Wraz z przyznaniem pełnoprawnej własności majątkowej jej właściciele wciągani byli do rejestrów podatkowych. Jak podaje memoriał do Kamery białostockiej, Marianna Buczacka wraz z familią podczas wizyty komisji podatkowej na podatek dziesiątego grosza nie zaprzysięgła.
Być może dlatego właśnie, w tabeli dymów ziemskich majętności tatarskiej folwark Leszczany nie figuruje. Podatek z tego dobra naliczany był zatem według starych zasad obowiązujących przed uchwaloną w roku 1789 konstytucją i wynosił 256 złotych rocznie.

Postawa rodziny Buczackich wobec zmian wynikających z konstytucji sejmowej spowodowana była najprawdopodobniej obawą utrzymania folwarku. Obawiano się zapewne, że po otrzymaniu własności dziedzicznej wzrosną podatki które podetną byt ekonomiczny. Sytuacja tatarskiej rodziny była niepewna. W każdej chwili ich rodzinny folwark mógł zostać postawiony do przetargu przez władze Ekonomii Grodzieńskiej. Mało brakowało by dobra tejże familii przejął szlachcic Stanisław Dobrowolski herbu Nałęcz, który po trzydziestoletniej służbie rachmistrzowskiej w Ekonomii Grodzieńskiej w roku 1789 został w nagrodę osiedlony wraz z rodziną w Sokółce, gdzie dostał kamienice wraz z trzema wolnymi placami. Protektorem Dobrowolskiego był szambelan królewski Badeni który w jego interesie wydawał polecenia na ręce Stolnika grodzieńskiego Macieja Ejsmonta. Interesant Badeniego pragnął przejąć w dzierżawę jeden z majątków ekonomicznych Łaźnisk, bądź Leszczany. Żądania Stanisława Dobrowolskiego nie spełniły się. W przypadku Folwarku Łaźnisk nowy kontrakt podpisano z synem wcześniejszego dzierżawcy Sierakowskim. Podobnie było w przypadku znanego nam folwarku Leszczany. Buczaccy postarali się o sporządzenie kontraktu na dzierżawę swojego mająteczku. Aby zadość uczynić Dobrowolskiemu, 6 lipca 1792 roku szambelan Badeni przyznał mu nieodpłatnie 7 włók – morgów 21 pod wsią Kraśniany oraz całą wioskę Pawełki z 5 poddanymi w Kluczu Sokólskim, utrzymując prawo do rezydencji w Sokółce. Sytuacja ta w widoczny sposób pokazuje jak działały niegdyś mechanizmy koneksji i układów klienteli szlacheckich. Wytworzony na drodze mediacji „status quo” unormował na kilkanaście lat nierozwiązaną kwestię własności folwarku Leczczany, który został puszczony w dzierżawę dla zamieszkałych tam lokatorów.

Jednakże w dalszym ciągu wcześniejsze decyzje Buczackich będą miały swoje reperkusje w nowej rzeczywistości politycznej.

Urzędnicy Kamery białostockiej nie uwzględnili wspomnianej własności jako dobra prywatnego lecz potraktowali je jako dobro domenalne. Był to jeden z wyjątków, gdyż pozostali Tatarzy zaprzysięgając na podatek weszli w prawo dziedziczenia swoich majętności jeszcze za panowania Rzeczypospolitej.

W ten sposób Pruscy administratorzy puścili majątek Leszczany do przetargu. Szczęśliwie jednak, dzierżawcą okazał się Mustafa Murza Buczacki. Folwark Leszczany dalej mógł pozostać w rękach rodziny. Zanim jednak do tego doszło interesanci tłumaczyli „prześwietnej Kamerze” że podatku „…dziesiątego grosza bez przytomności naszej (komisarz) nie mógł do taryfy zapisać, bo każden obywatel osobiście przysięgę wykonać powinien według praw”. Buczaccy informują ponadto że podymne naniesione przez komisarza do taryfy z mocy konstytucji z 1786 roku naliczone zostało jak z dziedzicznej formy własności. Na dowód tego przedstawiali drukowane kwity opłat podymnego.

Inny problem wynikał z należnej Mariannie Buczackiej pensji łaskawego chleba niewypłaconej od czasu drugiego rozbioru. Rotmistrzowa powoływała się na uniwersał imperatorowej rosyjskiej z 30 października 1794 roku, w którym Katarzyna II „…ósmym punktem dla narodu naszego Tatarów […] wszystkie tatarskie pensje dziedziczne zachowując i więcej nasz naród uszczęśliwić deklarowała”.

Zobowiązania carycy były jednak realizowane. Namiestnik rosyjski na Litwie Reppin przez cały rok 1795 wypłacał pensję 49 polskim Tatarom, byłym wojskowym Rzeczpospolitej.

Z możliwości tej skorzystał chorąży Mustafa Murza Buczacki. W korespondencji z roku 1798 stwierdza, że z dobrotliwych względów imperatorowej rosyjskiej pobierał bez żadnego dokumentu „…pensji jakby łaskawego chleba na rok po złotych polskich dwieście czterdzieści”.
–page–
Uniwersał Katarzyny II wyraźnie zastrzegał, że naznaczony świadczeniem zapomogi musi zamieszkiwać imperium rosyjskie. Wobec powyższego Buczacki zmuszony był wyjechać za granicę pruską do Rosji (do Krynek) gdzie przebywał przez cały rok. Dzięki temu utrzymywał swoją liczną rodzinę w Leszczanach.

Sytuacja trapionej problemami rodziny do czasu podpisania kontraktu z Kamerą pruską w Białymstoku była dramatyczna. Administracja Amtu sokólskiego groziła „…niepewną posesją utrzymania się”. Doszło nawet do pogróżek.

W jednym z listów znanych nam Tatarów czytamy: „…ustawicznie czynili nam najgorsze prześladowania (urzędnicy pruscy przyp. R. D.) wyzuciem nas sierot z krwawie zasłużonego i kupionego majątku, przywilejami nadanego”. Głównym pragnieniem dzierżawcy folwarczku Leszczany była naprawa błędu sprzed kilkunastu lat. Pragnęli bowiem, aby władze Kamery uznały ich dobra za własność ziemską – dziedziczną, a co za tym idzie przyjęły od nich podatek
„…dwudziestego czwartego grosza, równy z narodem tatarskim, zgodnym z podymnym przez nas opłacanym do kasy jako z dziedzicznego folwarczku”.

Niewątpliwie problemy z jakimi borykali się Buczaccy były trudne i zawiłe. Obce władze które nie wyrosły z historycznej tradycji tych ziem oraz nie znały panujących tu mechanizmów prawnych nie mogły sprawiedliwie rozsądzić niejasności. Sytuacja która zapanowała po roku 1795 pozwoliła tylko na sztywne egzekwowanie narzuconych odgórnie wymagań, i norm (nawet moralnych).
Status ludności tatarskiej został zachwiany, podobnie z resztą jak status szlachty, czy duchowieństwa. Władze Prus Nowo – Wschodnich zdawały sobie sprawę z roli jaką pełnili Tatarzy w społeczeństwie szlacheckim Rzeczpospolitej trojga narodów. Dlatego też z rezerwą odnoszono się wobec tych dzielnych obywateli Rzeczpospolitej których świadectwa przywiązania do przybranej macierzy dały swój wyraz na polach bitew. Pomimo że część Polaków po włączeniu ziem Nowych Prus do Księstwa Warszawskiego i imperium rosyjskiego wspominało czasy pruskie z nostalgią określając je „złotymi” inni, może nieliczni rodacy, tak jak przedstawieni wyżej Buczaccy mieli zapewne całkiem inne odczucia.

*****

Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę na niedocenioną dotąd wartość zespołu archiwalnego Kamery Wojny i Domen znajdującego się w Archiwum Państwowym w Białymstoku. Podczas kwerendy Amtu słojkowskiego i sokólskiego natknąłem się na wiele ciekawych, i wręcz unikalnych źródeł historycznych nie przebadanych dotąd od czasu pozyskania archiwaliów Kamery z AGAD-u. Praca nad tym zespołem jest uciążliwa ze względu na trudności związane z lokalizacją danych dokumentów (brak konkretnego opracowania, czy szczegółowych katalogów). Ponadto większość źródeł zapisana jest trudno czytelnym językiem niemieckim zwanym popularnie „gotykiem” lub „szwabachą” o skomplikowanej paleografii. Jednakże zasoby Kamery Wojny i Domen zasługują na dalszą penetrację ze względu na to, że są one nielicznym, a niekiedy i jedynym udokumentowaniem przeszłości naszego regionu do 1807 roku.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: